Tym razem zabieram Was w kulinarną podróż prosto do Argentyny. Szefem kuchni oraz właścicielem restauracji jest przecudowny Franco. Jak się możecie domyślać, pochodzi on z Argentyny. Jego głównym celem jest pokazanie nam Polakom swojego kraju oraz kultury właśnie poprzez znakomite jedzenie.

Franco ma prawie dwa metry wzrostu, mówi łamanym polskim, ma szeroki i szczery uśmiech oraz z troską podchodzi do każdego ze swoich klientów. Z wielką pasją i zaangażowaniem prowadzi swoją niewielką lecz niezwykle klimatyczną knajpkę, znajdującą się w centrum Łodzi.

W Tango Argentino znajduje się raptem sześć czy siedem stolików, a wszystko dlatego, że szef kuchni chce, aby każdy z klientów był niezwykle dopieszczony. Jego celem nie jest zbudowanie wielkiego, restauracyjnego imperium, jego celem jest goszczenie ludzi i raczenie ich przepysznym jedzeniem wprost z jego ojczyzny. Dla Fraco niezwykle istotna jest jakość składników oraz historia, co widać na pierwszy rzut oka.

W restauracji nastrój tworzy w tle unosząca się argentyńska muzyka oraz wszelkiego rodzaju plakaty, zdjęcia i dekoracje przywiezione przez właściciela w walizce prosto z Argentyny. Nawet żeliwne patelnie i grille do serwowania steków Franco przywiózł ze swojego kraju.

W menu Tango Argentino znajdziemy oczywiście obłędne…myślę, że mogę zaryzykować stwierdzeniem, że najlepsze w Łodzi steki. Mięso jest niezwykle świeże, sprowadzane prosto z Argentyny, przez wybranych przez samego Franco rzemieślniczych dostawców. W karcie mamy również owoce morza – te jednak nie zawsze są dostępne i lepiej wcześniej się zapisać i umówić oraz różnego rodzaju przystawki. Najbardziej popularne są Argentyńskie empanadas, czyli małe pierożki wypełnione mięsem i warzywami, zapiekany ser provoletta oraz oczywiście carpaccio.

Moim zdaniem będąc w Tango Argentino, nie można nie zamówić na przystawkę zapiekanego sera Provoleteta. Jest to argentyńska odmiana sera Provolone, która po upieczeniu cudownie się ciągnie. Zarówno sam ser jak i danie nazywa się tak samo. Jest to około 15-20 centymetrowy plaster sera, który zapieka się w żeliwnym naczyniu wraz z suszoną papryką, czosnkiem, pietruszką, oregano oraz odrobiną octu. Porcja kosztuje 26zł i w teorii jest dla dwóch osób. Moim zdaniem można spokojnie ją zamówić na przystawkę nawet dla 3-4 osób.

Jeśli nie jesteście fanami steków, czy po prostu nie jecie mięsa, warto przyjść do Tango choćby, aby spróbować tylko tego sera!

tango argentino najlepsze steki w Łodzi

Kolejne danie, którego moim zdaniem powinno się spróbować to klasyczne carpaccio wołowe. Mięso jest niesamowicie delikatne i kruche. Do tego stopnia, że nie potrzebujemy noża, aby je przekroić, ponieważ rozpada się ono pod lekkim naciskiem widelca. W tak prostym daniu, w którym mamy raptem kilka składników, możemy poczuć i docenić jakość produktu. Mięso jest absolutnie obłędne.

tango argentino recenzja restauracji w Łodzi, najlepsze carpaccio

Kolejna obowiązkowa pozycja w menu Tango Argentino to Parillada. Jest to deska steków, w teorii dla dwóch osób, ja bym ponownie mogła zaryzykować stwierdzeniem, że najedzą się nią cztery osoby. Mamy tam 3 różne rodzaje argentyńskiej wołowiny (polędwice wołową, antrykot oraz rostbef) wszystko podane z frytkami i genialnymi sosami takimi jak chimichurri. Całość zaserwowana jest na mini grillu ogrzewanym kamieniem lawowym. Jest to idealne danie, aby spróbować i porównać różne kawałki mięsa. To niesamowite jak inaczej one smakują. Odkąd pamiętam jestem wielką fanką polędwicy wołowej. Jest to najbardziej szlachetny, kruchy i delikatny kawałek mięsa. Nie ma on żadnych żyłek, tłuszczu czy przerostów, ale przez to ma mniej smaku niż na przykład antrykot. Jak wiadomo to tłuszcz jest nośnikiem smaku i tutaj tego trochę brakuję, chociaż dla mnie jest to bez wątpienia najlepszy kawałek wołowiny. Musze jednak wspomnieć, że antrykot w Tango jest obłędny. Jest pełen smaku, nie jest żylasty i o dziwo (nie sądziłam, że to kiedyś powiem) smakował mi bardziej niż polędwica.

Myślę, że jest to bardzo fajna koncepcja i przede wszystkim dla wielu osób nowe, ciekawe doświadczenie. Możemy wspólnie spróbować i porównać jak inaczej smakują różne kawałki mięsa. Często okazuje się, że jednak każdemu smakuje coś zupełnie innego. Bez wątpienia jest to świetny pomysł na randkę czy spotkanie ze znajomymi.

Cena deski mięs to 200zł i my we dwoje nie byliśmy w stanie zjeść jej w całości. Myślę, że cena nie jest wygórowana, wręcz powiedziałabym, że jak na tą ilość mięsa i to jeszcze w tej jakości, jest bardzo atrakcyjna.

Tango Argentino posiada również niewielką lecz jednocześnie bardzo fajną selekcję win, z której myślę, że każdy wybierze coś dla siebie.

Słowem zakończenia, chciałabym podkreślić, że niewiele jest w Łodzi restauracji, pod którymi mogłabym się w stu procentach podpisać. Rzadko kiedy absolutnie wszystko jest pyszne, spójne, zrobione na dobrych składnikach, miejsce ma niepowtarzalny klimat, historię, genialną obsługę i wszystko jest dokładnie tak jak moim zdaniem być powinno. Obecnie często widzimy restauracje, w których wystrój ktoś zainwestował naprawdę duże pieniądze. Niestety często nie przekłada się to na dobre jedzenie, ale w knajpie widzimy tłumy, ze względu na ,,instagramowe” wnętrze. Zachęcam Was jednak do odwiedzania tych małych i nietypowych knajpek, które tworzone są z ogromną pasją i zamiłowaniem do dobrego jedzenia i karmienia nim ludzi.

Poniżej adres do ich strony:
http://www.tangosteakhouse.pl

Ściskam,
Wasza Marcysia!

tango argentino Łódź deska steków, mięs najlepsze w Łodzi
Written by Maste
Blogerka kulinarna z Łodzi. Entuzjastka gotowania i eksperymentowania w kuchni. Recenzentka restauracji. Miłośniczka podróży i pysznego jedzenia.