Mare e Monti to restauracja w której znajdziemy dania oparte na bazie prawdziwych, włoskich produktów, które są dostarczane do restauracji kilka razy w tygodniu bezpośrednio od producentów z różnych rejonów świata. Jest to jedna z tych restauracji, której nie mogłabym pominąć podczas Restaurant Week, gdyż jest to miejsce które bardzo lubię i odwiedzam regularnie.

Kilka słów o restauracji:
Restauracja Mare e Monti prowadzona jest przez młodego, bardzo ambitnego Enrico, który swoją pasję i miłość do prawdziwej włoskiej kuchni ma we krwi. Właściciel i jednocześnie szef kuchni, wychował się we Włoszech i po dzień dzisiejszy spędza tam dużo czasu, dzięki temu mamy okazję spróbować autentyczne specjały kuchni włoskiej. Nie bez powodu restauracja została nagrodzona certyfikatem Ospitalita Italiana, który jest przyznawany tylko najlepszym włoskim restauracjom poza Włochami. Na ten moment jest to jedyna restauracja w Łodzi, która sprostała wymaganiom komisji.

MENU I
Spaghetti cytrynowe z masłem z homara
Ręcznie robiony, włoski makaron, ugotowany al dente, sam w sobie jest tak dobry, że nie potrzebuje żadnych skomplikowanych dodatków. Niemniej jednak połączenie lekko cytrynowej pasty z sosem, zrobionym na bazie długo gotującego się wywaru z homara jest strzałem w dziesiątke. Makaron oblepiony lekkim sosem ze skorupiaków, z rozmarynem i pomidorkami konfitowanymi wygląda niepozornie ale smakuje tak, że chciałoby się więcej.
 Spaghetti cytrynowe z masłem z homara, Restaurant Week, Mare e Monti, Łódź
Policzki wołowe z arancini i sosem demi-glace
Rozpływający się w ustach, delikatny polik wołowy z gęstym sosem mięsnym przełamany espresso i  słodkimi malinami jest kompozycją idealną. Miękkie mięso w połączeniu z chrupiącymi kuleczkami ryżowymi i wyrazistym sosem jest jednym z tych dań, które z wielką chęcią zamówiłabym ponownie.
 Policzki wołowe z arancini i sosem demi-glace, Restaurant Week, Mare e Monti, Łódź
Monoporcja z biała czekolada
Jest to jeden z tych deserów, składających się z kilku elementów o różnych konsystencjach, które z osobna są bardzo smaczne lecz w połączeniu tworzą nowe smaki i tekstury, które idealnie ze sobą współgrają. W deserze znajdziemy kremowy, słodki mus z białej czekolady, zimny oraz kwaśny sorbet z marakui oraz chrupiącą dachówkę migdałową. Cała przyjemność tkwi w tym, że sami łączymy i dobieramy składniki aby osiągnąć efekt końcowy. Bez wątpienia jeden z lepszych deserów jakie jadłam.
 Monoporcja z biała czekolada, Restaurant Week, Łódź, Mare e Monti
MENU II
Druga opcja festiwalowego menu, różniła się tylko daniem głównym.
Marynowany sandacz z wytrwanym croissantem i salsą owocową
Tak jak jestem fanką ryb, tak to danie do mnie zupełnie nie przemówiło. Wprawdzie truskawkowa salsa była naprawdę dobra, sama ryba, też niczego sobie, chociaż mogłaby się bardziej rozpływać w ustach, to połączenie tych smaków jak dla mnie nie pasowało. Croissant z musem z selera i topinamburu był bezsmakowy i niczego nie wnosił do tego dania. Całość niestety trochę przekombinowana. Prezentacja, rownież mogłaby być lepsza.
Marynowany sandacz z wytrwanym croissantem i salsą owocową, Restaurant Week, Mare e Monti, Łódź
 Podsumowanie:
Jeśli szukacie prawdziwej włoskiej kuchni, domowej atmosfery, świeżych, najwyższej jakości owoców morza i przemiłej, otwartej na krytykę obsługi koniecznie wybierzcie się do Mare e Monti. Ich codzienna karta jest naprawdę warta uwagi. Szczerze polecam bulion z ośmiornicy, który jest jednym z tych smaków, których się nie zapomina. Co więcej, jeśli tylko pozwolicie, kelnerzy opowiedzą wam z pasją i zaangażowaniem, historię tego miejsca oraz ciekawostki na temat włoskiej kuchni.

Written by Maste
Blogerka kulinarna z Łodzi. Entuzjastka gotowania i eksperymentowania w kuchni. Recenzentka restauracji. Miłośniczka podróży i pysznego jedzenia.